Facebook

Adoptowane zwierzaki

Psy i kot z okolic Bodzentyna szukają domu

Malutka suczka i kot znaleziony przez mieszkankę naszej gminy, która tymczasowo opiekuje się zwierzakami. Prawdopodobnie wyrzucone przez jedną osobę ponieważ bawią się ze sobą, widać, że się znają. Pani Maria nie może ich przygarnąć ponieważ ma już kilka innych psów i kotów, które agresywnie reagują na nowych współlokatorów. Kontakt do pani Marii Garbacz - 503491795.

Gaja

Historia Gai nie jest oryginalna. Pod koniec listopada 2014 roku Malutka została porzucona na ulicach Bodzentyna. Z jednej strony przyjazna, z drugiej przerażona i skrzywdzona sunia ma na główce blizny, a w sercu rany wyrządzone przez człowieka. Teraz jest już w nowym, ciepłym domu, kochana i szczęśliwa. Tego życzymy wszystkim porzuconym pieskom!

Blanka

Zagubiona, spora sunieczka chodziła ulicami Bodzentyna.  Przerażona rozglądała się za człowiekiem, który ją tu zostawił. Wyrzucona została być może ze względu na cieczkę. Na szczęście po niedługim czasie znalazła bezpieczny dom.  Zamieszkała z rodziną, która bardzo ją kocha. Oczywiście z wzajemnością! Blanka jest niezwykle przyjazna, łagodna i mądra. Oby tyle szczęścia miał każdy porzucony zwierzak. 

Jacuś

Jacuś to piesek, który przebywa w domu tymczasowym od około dwóch tygodni. Został wyrzucony w najgorszym zimowym okresie, gdzie temperatura spadała mocno poniżej zera. Przygarnęliśmy go z nadzieją, że znajdziemy dla niego nowy, dobry domek. Piesek ma około 2 lat, jest malutki – waży 9kg. Został odrobaczony i odpchlony. Jacuś jest przyjaźnie nastawiony do innych ludzi oraz zwierząt i jest to sprawdzona informacja. Wygląda na to, że nie był skrzywdzony ponieważ jest ufny i szybko przyzwyczaja się do obcych. 

Tola

Tola została znaleziona w stanie skrajnego wychudzenia 20 listopada 2014 roku na jednej z ulic w Bodzentynie. Była przemarznięta i wycieńczona, a jak się później okazało została potrącona przez samochód. W wyniku wypadku sunia doznała poważnego urazu miednicy i nie mogła stawać na tylną łapkę.  Przypadek Toli był ciężki ponieważ zabieg, który miała przejść, wymagał dużych nakładów finansowych. Dzięki pomocy Fundacji SOS dla Jamników oraz wpłatom dobrych ludzi, udało nam się zebrać potrzebne środki i poddać sunię leczeniu. Po rekonwalescencji znaleźliśmy jej nowy dom gdzie, jak wiemy, jest bardzo szczęśliwa.

Nie działamy z ramienia żadnej organizacji, nie prowadzimy schroniska, ani hoteliku. Jesteśmy zwykłymi mieszkańcami Bodzentyna, którzy nie mogą patrzeć na cierpienie zwierząt. Pomagamy na tyle, na ile potrafimy i zawsze na własną rękę.